
Czy uczeń pełnoletni powinien mieć w szkole większe prawa niż jego niepełnoletni kolega? O jakich aspektach dorosłości po osiemnastce mówi się rzadko?
Czy osiemnastolatek jest dorosły?
O prawdziwej dorosłości nie decyduje data w dowodzie, tylko odpowiedzialność za swoje zachowanie, samodzielność, refleksja nad sobą, jakiś bagaż doświadczeń, a o tym wszystkim trudno mówić w wieku 18 lat – twierdzi Roma Berbecka-Chróst ucząca matematyki i fizyki w Zespole Szkół Zawodowych nr 2 w Mińsku Mazowieckim. – Zdarzają się uczennice i uczniowie odpowiedzialni, ale większość to, niestety, jeszcze młodzież raczej z pretensjami do dorosłości niż dorośli. Trudno zresztą jednego dnia być jeszcze dzieckiem, a drugiego już dorosłym. Wyznacznikiem dorosłości jest raczej świadomość, że ma się nie tylko prawa, ale i obowiązki. – Nie jestem za tym, by zmieniać podejście do ucznia w szkole tylko dlatego, że skończył osiemnaście lat – uważa mama dwóch studentek, Jolanta Gołembiowska. – Przede wszystkim to byłoby trudne dla szkoły ze względów organizacyjnych. Jednak nie tylko o to chodzi. Obecnie wiele się mówi o indywidualizmie, o odpowiedzialności młodych ludzi, o tym, że mają prawo do pełnej informacji, i oni już właściwie w wieku 15 lat czują się dorośli. Jednak faktycznie z poczuciem odpowiedzialności bywa różnie. Myślę, że dla młodych ludzi jest bezpieczniejsze, gdy obowiązują ich pewne ramy dyscyplinujące, które pomagają im funkcjonować w szkole i w życiu. To, że do matury trwa okres pewnych reguł i drogowskazów dla wszystkich uczniów wydaje mi się jak najbardziej właściwe. Dobrze, gdy pewne odstępstwa od nich odbywają się jednak za wiedzą i akceptacją rodziców, inaczej młody człowiek może bardzo łatwo stracić kontrolę nad swoim życiem, np. zbyt często rezygnować z obowiązków i nie zdawać sobie sprawy z konsekwencji swego postępowania.
Roma Berbecka-Chróst, nauczycielka, również nie pozwala na więcej pełnoletnim uczniom. – Nie uważam, że powinni mieć jakieś szczególne prawa, z wyjątkiem praw zawartych w Ustawie o systemie oświaty (np. pełnoletni uczeń może sam zrezygnować z nauki religii). Przeciwnie, szkoła bywa nawet wobec nich bardziej surowa, bo mogą łatwiej być usunięci ze szkoły niż uczeń niepełnoletni, np. za dużą liczbę godzin nieusprawiedliwionych, wiem to, niestety, z praktyki.
Pełnoletni nieobecny?
W szkole moich córek, prestiżowym warszawskim liceum, pełnoletni uczniowie nie mogli sami usprawiedliwiać nieobecności – opowiada Jolanta Gołembiowska. – Mogli je natomiast usprawiedliwiać rodzice i to wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. W naszej rodzinie relacje są partnerskie i córki mogły powiedzieć, że nie chcą z jakichś uzasadnionych względów iść w danym dniu do szkoły. Czasem przekonywały mnie i pisałam im usprawiedliwienie, czasem pod wpływem moich racjonalnych argumentów do szkoły szły, choć pierwotnie nie planowały. Zdarzyła się, przyznaję, i sytuacja, gdy nauczyciel telefonował ze szkoły zapytać, czy to prawda, że córka ma do załatwienia pilną sprawę i musi wyjść z lekcji. Nie wiedziałam, że córka zamierza się zwolnić, jednak stanęłam po jej stronie, pytana przez nauczyciela, cieszyłam się jednak, że wiem o jej nieobecności i możemy o niej potem porozmawiać. Dlatego uważam, że pomysł, by pozbawić rodziców pełnoletnich uczniów informacji o frekwencji ich dziecka w szkole czy wynikach w nauce, nie jest dobry. – Jeśli uczeń jest odpowiedzialny, to nie ma kłopotu z usprawiedliwianiem – przynosi usprawiedliwienia od rodziców – potwierdza Roma Berbecka-Chróst. (...)
Inne aspekty osiemnastki
Najczęściej osiemnastka kojarzy się z praktycznymi skutkami stania się pełnoprawnym obywatelem – z otrzymaniem dowodu osobistego, prawem do głosowania w wyborach i… niestety, wielu osobom, głównie z możliwością legalnego kupowania alkoholu czy papierosów przez młodego człowieka. Albo z huczną imprezą.
Rzadziej mówi się o tym, że zmienia się coś także w podejściu do nastolatka na przykład jako… pacjenta (co także wynika, oczywiście, z pełnej zdolności osiemnastolatka do czynności prawnych). Osoby, które nie ukończyły osiemnastego roku życia nie mają prawa same decydować o swoim leczeniu, wszelkie decyzje np. o podawaniu im leków należą do ich rodziców lub opiekunów, a w przypadku młodzieży w wieku od 16 do 18 lat wymagana jest i zgoda rodzica, i dziecka, na określone leczenie. W praktyce oznacza to, że np. osiemnastolatka może już poprosić ginekologa o przepisanie środków antykoncepcyjnych, siedemnastolatka bez zgody rodziców tego zrobić nie może. Dawcą szpiku czy honorowym krwiodawcą może zostać osoba, która ukończyła osiemnasty rok życia. Również niektóre formy wolontariatu w hospicjach wymagają pełnoletniości. (...)
Dorosłość ma więc wiele twarzy i oblicz. Największym problemem wydaje się pogodzenie rzeczywistości prawnej z rzeczywistością obyczajową i szkolną. Problemem jest wciąż także informacja o prawach i obowiązkach pełnoletnich i niepełnoletnich. Problemy z informacją mają nie tylko przeciętni uczniowie, ale nawet gwiazdy. Głośną sprawą było np. zgłaszanie się niepełnoletnich gwiazd z propozycją oddania szpiku, po słynnym apelu Dody – pomoc dla Nergala i… ich zdziwienie, że przed osiemnastym rokiem życia jako osoby niepełnoletnie w rejestrze dawców szpiku znajdować się nie mogą.
