W roku 1935 w Stanach Zjednoczonych wszedł na rynek tygodnik „Life”. Moment ten uchodzi za datę powstania reportażu fotograficznego jako gatunku dziennikarskiego. „Life” bowiem położył silny nacisk na cykle zdjęć na określone tematy, fotograficzne opowiadania o faktach z życia społecznego.
W 1947 roku powstała agencja fotograficzna „Magnum”. Jednocześnie w tym czasie we Francji i niektórych innych krajach Europy oraz USA doszedł do głosu nurt fotografii nazywany fotografią humanistyczną (bądź reportażem humanistycznym).
Fotografia humanistyczna pojawiła się także w Polsce. Głównym jej ośrodkiem stał się tygodnik polityczno-społeczny „Świat”, którego pierwszy numer ukazał się w roku 1951. Jednocześnie moment narodzin tego czasopisma to data powstania polskiego „czystego fotoreportażu społecznego”, wypowiedzi o pogłębionym elemencie społecznym, zarazem cyklu wyrażającego autorski stosunek do przedstawianego faktu.
Skupiono w „Świecie” nie byle jakie nazwiska mistrzów słowa. Choćby wymienić Mariana Brandysa, Kazimierza Dziewanowskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Artura Międzyrzeckiego, Adolfa Rudnickiego czy Lucjana Wolanowskiego.
Zatrudnił też „Świat” czterech znakomitych fotografów: Konstantego Jarochowskiego, Jana Kosidowskiego, Wiesława Prażucha oraz Władysława Sławnego.
Właśnie ci przede wszystkim fotografowie uchodzą za twórców polskiego reportażu fotograficznego.
Fotoreportaż „Świata” – i tu tkwi tajemnica jego fenomenu – był niebywale szczery i bezpośredni, bardzo prawdziwy. Był ciepły, liryczny, refleksyjny. Miał ambicję pokazania ludzi takimi, jaki są – jak się zachowują, ubierają, co robią. Przedstawiał ich dzień powszedni, ich troski, marzenia, zamierzenia.
Jednocześnie reporterzy tego pisma tworzyli swymi licznymi publikacjami dokument epoki wielkich przemian społecznych i gwałtownej, spontanicznej odbudowy kraju, dokument bogaty w treści poznawcze, emocjonalne, poetyckie. Wypowiedź fotograficzna w „Świecie” traktowana była na równi z wypowiedzią tekstową – na fotoreportaże przeznaczano pokaźną ilość miejsca, a fotografowie byli ich autorami do końca: linia przewodnia, idea fotoreportaży nie ulegała zmienianiu, załamywaniu.
Dane mi było, Miły Czytelniku, poznać osobiście Jana Kosidowskiego i Wiesława Prażucha, i współpracować z nimi, gdyż w pewnym momencie zostałem ich młodszym redakcyjnym kolegą w tygodniku „Kobieta i Życie”, (zostałem stałym współpracownikiem „na ryczałcie”, i publikowałem głównie fotoreportaże), gdzie - po zamknięciu „Świata” w 1969 roku jako pisma „zbyt intelektualnego” i liberalnego, po pewnym czasie rozpoczęli pracę. Tygodnik ten, dzięki mym starszym kolegom, miał ambicję kontynuowania stylu reportażu „Świata”.
Fotografowie „Świata” utrzymywali osobiste, koleżeńskie kontakty z wieloma sławami fotografii humanistycznej, między innymi z Henri Cartier-Bressonem.
Komentarze do artykułu:
(Gall Anonim) Gdzie się podział ten prawdziwy, dobry fotoreportaż! Czy to już tylko historia?:(

Komentarzy: 0
musisz być zalogowany, aby dodać swoją opinię »