Konrad Brandel – wynalazca, dokumentalista Warszawy i pierwszy warszawski fotoreporter

przez EduInfo 1 078 views1

Fotograf z aparatem w ręku

W roku 1865 otworzył zakład fotograficzny przy ul. Nowy Świat w Warszawie, z którego pochodzi między innymi wiele widoków miasta, portretów osób znanych i nieznanych, a także reprodukcji dzieł sztuki.

I zdjęć reporterskich.

W jaki sposób tworzył te ostatnie, skoro w użyciu wówczas były pokaźnych rozmiarów aparaty, ciężkie i nieporęczne, dostosowane co najmniej do klisz 13 x 18 centymetrów. Aparaty, które trzeba było mocować na statywie i które nie miały migawki?

W roku 1882 skonstruował tzw. fotorewolwer – jeden z pierwszych w świecie (!) małych i lekkich aparatów fotograficznych do wykonywania zdjęć obiektów w ruchu – z migawką około 1/50 sekundy, na kliszę rozmiarów 6 x 9 centymetrów. Miało to miejsce sześć lat przed skonstruowaniem przez Amerykanina George’a Eastmana, założyciela firmy KODAK, pierwszego aparatu na lekką celuloidową błonę zwijaną, na której z jednego ładunku można było zrobić serię zdjęć. Teraz wystarczyło już zawiesić aparat, mający kształt prostokątnego pudełka z obiektywem o krótkiej ogniskowej, na ramieniu, bo był zaopatrzony w skórzany pasek, i wyjść w plener, by dokonywać reporterskich zdjęć.

Konstrukcja Brandla zwróciła niebawem uwagę na jej wynalazcę i przyniosła mu wiele zaszczytów i nagród. „Kurier Warszawski” z 1885 roku donosił, iż „pan Brandel za swój wynalazek otrzymał srebrny medal na wrocławskiej wystawie fotograficznej”.

Entuzjastą wynalazku Brandla był – Bolesław Prus. Co prawda nie upatrywał w fotografii samoistnych wartości artystycznych ani możliwości twórczych (jednak kiedyż to było!), ale doceniał jej wartość dokumentalną oraz jej pomocnicze znaczenie dla twórczości malarskiej.

Pisał:
„Przypuśćmy, czytelniku, że jesteś (Boże uchowaj) artystą malarzem i chcesz na przykład wymalować chłopca skaczącego przez sznur. Gdybyś był malarzem dawnej szkoły, wówczas objechałbyś wszystkie galerie europejskie w celu dowiedzenia się, jakim sposobem klasycy przedstawiali chłopców skaczących przez sznur (…). Gdybyś jednak był artystą nowej szkoły, jak u nas, Gierymskim lub Witkiewiczem, wówczas poszedłbyś do sali gimnastycznej i tam przypatrzyłbyś się, jak skaczą zwyczajni chłopcy. Siadywałbyś przez kilka dni po kilka godzin, przypatrzyłbyś się skokom kilkuset chłopców, obrałbyś sobie jakąś chwilę skoku i nareszcie odrysowałbyś chłopca skaczącego, nie będąc zresztą pewnym, czy w układzie jego rąk albo w wichrze włosów i odzienia, albo w wyrazie twarzy – nie prześlepiłeś jakiegoś szczegółu. Może się bowiem zdarzyć, że po setkach obserwacji zrobisz chłopcu skaczącemu ręce chłopca siedzącego albo fizjognomię chłopca uczącego się lekcji.

Tymczasem do tej samej sali gimnastycznej, notabene dobrze oświetlonej, wchodzi pan Brandel ze swoją »bezmyślną maszyną« i – w ciągu pół sekundy zdejmuje jak najdokładniejszą fotografię chłopca skaczącego. Nim zaś ty go zaobserwujesz, narysujesz i poprawisz, pan Brandel obejdzie pół Warszawy i pozdejmuje fotografie z ludzi nie tylko skaczących, ale – spacerujących, huśtających się, pływających, jadących konno, grających w kółko, handlujących końmi lub jarzynami, bawiących się w piasku itd. Co więcej: za prawdziwość każdej fizjognomii, każdego ruchu ręki, nogi, odzienia – pan Brandel może ręczyć głową. Gdyż zrobiła to »bezmyślna maszyna«.
Krótko mówiąc: dla »obserwacji malarskiej«, dla notowania postawy, fizjognomii i wszelkiego ruchu fotografia momentalna (czyli migawkowa – WB) jest tysiąc razy pewniejsza aniżeli oko malarza, jest tym dla artystycznych notatek, czym telegraf dla komunikacji”.

Natomiast znaczenie fotografii jako sztuki doceniał Wiktor Gomulicki, autor niezapomnianych „Wspomnień niebieskiego mundurka” – nie tylko pisarz i publicysta, ale także zapalony fotoamator. Bowiem pisał w „Kalendarzu Fotograficznym” na rok 1904:

„… aparat fotograficzny jest w rękach ludzkich tym samym, co narzędzie muzyczne (…). W każdym dobrym portrecie fotograficznym widzimy pracę myślową wykonawcy, ujawnioną w wyborze pozy, oświetlenia, akcesorii itp.”. I ostatecznie skonkludował: „Fotografia jest sztuką – w rękach artysty”.
Czy Brandel był artystą? Czy był człowiekiem, który tworzył obrazy piękne?
Bez wątpienia tak. Wiele jego zdjęć, w tym przede wszystkim widoków Warszawy oraz scen z życia mieszkańców miasta, to fotografie nie tylko poprawnie, ale i ciekawie skomponowane, dostarczające estetycznego przeżycia.

Wynalazek zaś „fotorewolweru” znacznie jego zdjęcia wzbogacił. Krystyna Lejko w książce “Warszawa w obiektywie Konrada Brandla (Warszawa, 1985) słusznie zauważa:
„Porównując prace Brandla z lat osiemdziesiątych, a zwłaszcza dziewięćdziesiątych, z wcześniejszymi jego zdjęciami na ten sam temat, można zauważyć różnice w zabudowie miasta, tym zaś, co odróżnia wczesne widoki z ozdobnych kart albumów od chwytanych na gorąco ujęć późniejszych, jest zmiana charakteru wyglądu ulicy warszawskiej. Teraz Warszawa na fotografiach Brandla żyje. Liczni przechodnie na chodnikach, ludzie przebiegający spiesznie przez jezdnie, natłok wszelkiego rodzaju wozów, dorożek i tramwajów, kapitalne scenki chwytane mimochodem przez niedyskretną kamerę, ogólne wrażenie ruchu, dynamiki, barwności powszedniego dnia stolicy tworzą specjalny nastrój warszawskich widoków z tego okresu. Oczywiście, zmiana ta jest przede wszystkim wynikiem zastosowania fotorewolweru. Warszawa po powstaniu styczniowym nie była miastem tak słabo zaludnionym i pozbawionym żywszego ruchu ulicznego, jak ją przedstawiali z konieczności fotografowie ograniczeni niewielkimi możliwościami technicznymi. Trzeba też pamiętać o tym, że od początku działalności zawodowej Brandla miasto rozwijało się intensywnie i stopniowo nabierało charakteru metropolii na poziomie europejskim”.

Konrad Brandel jako fotograf współpracował z „Tygodnikiem Ilustrowanym” i „Fotografem Warszawskim”. Zasłynął także naukowymi zdjęciami o tematyce medycznej (operacje chirurgiczne, choroby skóry). Zdobył wielu nagród na wystawach fotograficznych, między innymi w Krakowie, Wiedniu, Paryżu. Według świadectwa samego autora za zdjęcia wykonane „fotorewolwerem” otrzymał (do 1991 roku), Złoty Krzyż Zasługi Franciszka Józefa, dyplom w Kopenhadze, medale: w Londynie, Paryżu, Petersburgu, dwukrotnie w Moskwie oraz Warszawie.

Żył w latach 1838–1920.

Komentarze (1)

  1. Woow! Ciekawy artykuł. 😮

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>