
Student musi gdzieś mieszkać. Najromantyczniej byłoby w akademiku, najpraktyczniej – w wynajętym mieszkaniu. Ale najpierw trzeba to mieszkanie znaleźć!
Kiedyś szczyt marzeń stanowiło mieszkanie w akademiku.
Domy Studenta (tzw. DS-y) były tanie, ale miejsca w nich dostawali tylko wybrańcy. Zdarzało się, że takie miejsce kupowało się na czarnym rynku. To już jednak historia. Po ostatniej reformie stypendialnej akademiki znacznie zdrożały i dziś świecą pustkami. Taniej i lepiej jest mieszkać na mieście.
Akademik not dead!
Domy Studenta co prawda nadal istnieją, ale mieszkają w nich głównie studenci pierwszego i drugiego roku. Aby dostać w nich miejsce, trzeba się troszkę nagimnastykować. Na pewno będziesz musiał złożyć podanie (zapytaj o termin jego składania zaraz po ogłoszeniu wyników egzaminów wstępnych) i zaświadczenie o dochodach w Twojej rodzinie. Na niektórych uczelniach wystarczy zaświadczenie z zakładu pracy, na innych wymagają papierka z urzędu skarbowego. Każda uczelnia indywidualnie określa sobie minimalną
wysokość dochodu na osobę w rodzinie, w zależności od liczby starających się o akademik studentów. Bo nie można przyznać miejsc w DS-ach wszystkim. Na przykład na Uniwersytecie Warszawskim wystarcza ich tylko dla co trzeciego studenta, na Uniwersytecie Wrocławskim – dla połowy.
Jeżeli nie dostałeś się na listę szczęśliwych mieszkańców akademika przy pierwszym podejściu, nie załamuj rąk – spróbuj drugi raz, już po rozpoczęciu roku akademickiego. Masz szansę! W październiku okazuje się bowiem, że wiele osób, którym przyznano miejsca, wcale się do akademików nie zgłasza. Bo miejsce w DS-ie przestało być rarytasem. Przede wszystkim dlatego, że akademiki są drogie. W Warszawie za miejsce w dwuosobowym pokoju z łazienką na piętrze akademika przy ul. Żwirki i Wigury trzeba zapłacić 315 zł miesięcznie, natomiast na ul. Kickiego, gdzie dwa pokoje połączone są w segmenty ze wspólną łazienką i kuchnią – 350 zł. We Wrocławiu DS kosztuje niewiele mniej – średnio 320 zł miesięcznie. Taniej jest w mniejszych ośrodkach akademickich – w Bydgoszczy miejsce w dwuosobowym pokoju kosztuje 220 zł.
Znikająca jajecznica
Mieszkanie w akademiku ma swoje wady i zalety. Największa zaleta to łatwość zdobycia potrzebnych książek i notatek, ponieważ zwykle studenci z jednego wydziału kwaterowani są w tym samym akademiku. Poza tym dom studencki to doskonałe miejsce do nawiązywania znajomości, co ma szczególne znaczenie dla osób z pierwszego roku. Gdy ma się dużo znajomych, to o wiele łatwiej o fajne wyjazdy, dorywcze prace i kilkudniowe imprezy.
Z drugiej strony życie w akademiku to totalny brak prywatności i spokoju – czasami trzeba uczyć się z korkami w uszach. Do tego można jednak przywyknąć. Poza tym nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło: dzięki takiemu treningowi masz szansę wyrobić w sobie zdolność skupienia się w największym hałasie, a także nauczyć się tolerancji wobec innych.
Natomiast rzeczami, do których człowiek absolutnie nie jest w stanie się przyzwyczaić, są: panujące w DS-ach spartańskie warunki bytowe, wspólne, często brudne łazienki i to, że jeśli choć na chwile odwrócisz wzrok od patelni, na której smaży się Twoja jajecznica, to ta patelnia może zniknąć, oczywiście wraz z jajecznicą.
Przede wszystkim na wysokość wszystkich dodatkowych opłat, np. za gaz, prąd, ogrzewanie, ciepłą i zimną wodę. To nie są duże pieniądze, chyba że np. woda w Waszym mieszkaniu będzie podgrzewana w elektrycznej termie lub piecyku gazowym. W takim przypadku musicie się liczyć z opłatami za prąd i gaz rzędu 400 zł za dwa miesiące. Podobną sumę zapłacicie za ogrzewanie, jeżeli w mieszkaniu nie ma CO i trzeba używać np. pieca elektrycznego. Opłaty będą też na pewno wyższe, jeśli w mieszkaniu są nieszczelne okna i drzwi, a budynek nie ma dodatkowego ocieplenia.
Zapytajcie także o konieczność opłacania łącza internetowego, telefonu lub kablówki. Bo możecie przecież nie mieć komputera, telewizora, a dzwonić z komórki. Wówczas pokrywanie tych dodatkowych opłat jest bez sensu.
Ostatnio jednak zaczynają powstawać luksusowe akademiki (prywatne i państwowe). Mają świetnie wyposażone łazienki, aneksy kuchenne w pokojach, stały dostęp do internetu i całodobową ochronę. Takie istnieją już np. w Lublinie, Kielcach czy Katowicach. Ich największym mankamentem są jednak ceny: zwykle 300–400 zł od osoby. Poza tym co to za akademik, w którym boisz się zrobić imprezę, bo jeśli jakiś element wyposażenia zostanie przez przypadek zniszczony, do końca życia nie będziesz w stanie pokryć kosztów naprawy?
Komentarzy: 0
musisz być zalogowany, aby dodać swoją opinię »