POLSKI PORTAL EDUKACYJNY

jezykowe_120_175.swf

 

Polecamy nasz kanal na YouTubie

 

nowosci epic.swf

Tu jesteś: Przeczytaj koniecznie > Święta? O co kaman?

Święta? O co kaman?

Jedni przez cały rok czekają na Boże Narodzenie, a w Wigilię podekscytowani wypatrują pierwszej gwiazdki, drudzy z trudem znoszą całe to zamieszanie, a jeszcze inni pakują walizki i uciekają w myśl zasady: „Im dalej od rodziny i świąt… tym lepiej”.

Choinka? Odhaczona. Potrawy wigilijne? Zamówione. Prezenty? Kupione. Reklamodawcy umiejętnie wplatają w treść reklam teksty o uczuciach, jednak te uczucia, koniec końców, sprowadzają się do jednego – szału kupowania, często byle czego, pod wpływem impulsu. Zaczynamy myśleć: „Jeśli kupię wypasione prezenty, to mam z głowy i uczucia, i święta”.

Przedświąteczny rozgardiasz to istny raj dla zakupoholików.

Kuszą ozdoby choinkowe i świecidełka, gra muzyka, tłum przelewa się po centrach handlowych, rośnie adrenalina... Czy naprawdę o to chodzi w tych świętach?

Polski groch z kapustą
Kto z nas choć raz w życiu nie przeżył ubierania drzewka, wspólnego śpiewania kolęd na kilka fałszujących głosów, dzielenia się opłatkiem? Może warto odświeżyć sobie pamięć i ze wspomnień wygrzebać te najlepsze? Dwanaście wigilijnych potraw, a wśród nich karp i barszczyk, sianko pod obrusem, dodatkowe nakrycie na stole, prezenty... wszyscy to znamy.

Ale i te zwyczaje mają swoje lokalne odmiany. I tak np. jeśli podczas kolacji wigilijnej zaproponują Wam gdzieś opaczniaka, mopsa, świka, szaranka lub karabudę, nie uciekajcie w popłochu. W ten sposób w różnych regionach nazywają poczciwego karpia! Jakież zdziwienie może pojawić się na twarzy rodowitego warszawiaka, gdy zgromadzona przy stole rodzina z Poznania zacznie szeptać o Gwiazdorze, który lada chwila powinien nadejść. Kto to może być? Czyżby powstała nowa świecka tradycja, że każdą rodzinę musi odwiedzić np. Paweł Małaszyński? Nic podobnego. Gwiazdor to zwykły Mikołaj, który wchodzi, rozdaje prezenty i znika.

Na Śląsku będziemy zmuszeni do skosztowania słynnego grochu z kapustą oraz moczki, dla niewtajemniczonych wyglądającej niezbyt zachęcająco – jak brązowa maź. Jest to jednak pyszny deser – rozdrobniony piernik z bakaliami rozpuszczony w kompocie. Tutaj, tak jak w pozostałych zakątkach Polski obowiązuje zasada, że należy spróbować wszystkich potraw. Jeśli ktoś się wymiga, gorzko pożałuje. Tego bowiem, kto omija potrawy, może ominąć szczęście w nadchodzącym roku! Może więc warto jednak napić się znienawidzonego kompotu z suszonych owoców?

Choinka i spółka
Na szczęście nikt nie zmusi już nas do przyprowadzenia krowy na wieczerzę wigilijną. Z pewnością nie byłoby to zgodne z normami unijnymi:) Dawniej jednak w ten właśnie sposób wyrażano szacunek do zwierząt, które nieraz utrzymywały przy życiu całą rodzinę. Zwierzaków teraz do domu się nie zaprasza, ale na wsiach niektórzy gospodarze idą nocą do stodoły, aby podzielić się ze swoją trzódką opłatkiem.

Zdobienie choinki popularne zarówno w miastach i na wsiach, przywędrowało do nas z Niemiec, i to całkiem niedawno, bo w drugiej połowie XVII wieku. W krajach europejskich, przed nastaniem tradycji ubierania choinki, gospodarz wczesnym rankiem w dzień Wigilii udawał się do lasu po zielone gałęzie lub drzewko. Nie był to zwykły spacerek dla zdrowia, tylko kradzież obrzędowa – las traktowany był jako Tamten Świat, a wyniesiona z niego ukradkiem choinka, miała przynieść szczęście i powodzenie (takich praktyk, rzecz jasna nie polecamy, bo oprócz potępienia za nieekologiczne zachowanie, grozić to może wylądowaniem w areszcie). Przyniesiony z lasu wierzchołek sośniny (zwany na ogół podłąźniczką, a w zależności od regionu, jutką, jeglijką, sadem lub wiechą) gospodarz zawieszał u pułapu. Gałąź wcześniej zdobiono orzechami i jabłkami. Chroniła ona przed złem i urokami, zapewniała dobrobyt, szczęście i zdrowie. Większość obrzędów wigilijnych miała na celu zagwarantować ludziom powodzenie i chronić ich przed złymi mocami, które w noc wigilijną mogły być nader aktywne. Z tego powodu na wschodzie Polski zawsze na stołach stawiano kutię – pszenicę wymieszaną z makiem, miodem, orzechami i rodzynkami. Kutia to na wschodzie również pokarm... stawiany zmarłym na grobach. Na wigilijnym stole oprócz kutii obowiązkowo musi czekać nakrycie na niezapowiedzianego gościa lub... przybysza z zaświatów.

Do szopy, hej pasterze!
Typowo polskim zwyczajem jest dzielenie się opłatkiem i składanie życzeń. Gest ten symbolizuje pojednanie, jedność i pokój w rodzinie. Sianko pod obrusem (które można bez trudu dostać, kupując jedną z gazet codziennych) symbolizuje ubóstwo żłóbka, w którym urodził się Jezus). Jednym z wyjątkowych zwyczajów, wiążącym się bezpośrednio z tradycją odtwarzania szopki bożenarodzeniowej, jest budowanie szopki krakowskiej (jej tradycja wywodzi się z przełomu XVIII i XIX w., kiedy to zaprezentowano przenośną szopkę o charakterze kukiełkowego teatrzyku). Co roku nieprzerwanie, od 1937 roku odbywa się na rynku w Krakowie konkurs szopek. Te krakowskie to jedyne w swoim rodzaju symetryczne budowle w kształcie zamku, inspirowane motywami architektury krakowskiej, zawierające wyraźne elementy tradycji Bożego Narodzenia. Szkiełka, cekiny, złotka, blaszki i inne świecidełka sprawiają, że szopki wyglądają jak z bajki.

Co słychać za miedzą?
Polacy znani są z hucznych i spektakularnych obchodów Wigilii i Bożego Narodzenia. Czesi i Słowacy oraz Litwini obchodzą Wigilię podobnie jak my. Jednak w większości krajów europejskich oraz w USA, to rodzinne święto pozbawione jest już takiego wymiaru sakralnego jak w Polsce. Również Niemcy spotykają się w wigilijny wieczór w rodzinnym gronie, z tym, że na stole goszczą u nich codzienne (bynajmniej nie postne) potrawy. W innych krajach europejskich główne uroczystości odbywają się w pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Celebruje się wtedy obiad rodzinny i wręcza prezenty. W Anglii na stół świąteczny wjeżdża słynny indyk w sosie borówkowym, z nadzieniem z szałwii i cebuli, pieczonymi ziemniakami i brukselką W Belgii – uwaga! – specjał bożenarodzeniowy to kaszanka, z… rodzynkami (już Obelix wyśmiewał takie połączenie;-). Natomiast Francuzi, choć o wiele huczniej obchodzą Nowy Rok, w Święta też nie odmawiają ucztowania. Królują coquilles Saint-Jacques zapiekane w oryginalnych muszlach w sosie śmietanowo-prawdziwkowym, do tego podawane są ryby, wymyślne pasztety z truflami, sery i wina.

W Europie coraz częściej obchody Świąt Bożego Narodzenia zamieniają się w spotkania z przyjaciółmi w restauracjach. W Anglii zanika nawet zwyczaj wręczania prezentów. Za to w drugi dzień Świąt Anglicy wylegają tłumnie na ulice skuszeni świątecznymi przecenami i... prezenty sprawiają sobie sami.

Samo drzewko świąteczne to dla nich wątpliwa przyjemność, raczej kłopot. W Belgii sentymentalnemu emigrantowi z Polski serce może się krajać na widok choinek wyrzucanych na śmietnik następnego dnia po Świętach. Mimo, że dla niektórych z nas babcine serniki i pierniki trącą myszką, a śpiewanie kolęd to megaobciach, to jednak... spróbujmy spojrzeć na tradycję przychylnym okiem. Bez niej powoli zamienimy czas Bożego Narodzenia w globalne, bezosobowe targowisko próżności.

Wesołych Świąt!

tekst: Paulina Wieczorek