
Łobuzerska parafraza Hamleta w warszawskim teatrze Współczesnym.
Udając ofiarę to sztuka Olega i Władimira Presniakowów, którą można oglądać w Teatrze Współczesnym. Bracia Presniakow to obecnie najbardziej znani na świecie współcześni dramaturdzy rosyjscy. W Europie trafiają do repertuarów częściej niż sztuki Antoniego Czechowa. Ich dramaty ukazują zmiany zachodzące we współczesnym społeczeństwie. Poszukują bohatera naszych czasów, ale tworzą raczej typy niż postaci. Pokazują zachowania ludzkie, często na granicy patologii, które powoli stają się normą społeczną. Obserwacje te przedstawiają przez komizm i absurd.
fot. Teatr Współczesny
Udając ofiarę to czarna komedia, której bohaterem jest trzydziestolatek Wala absolwent filozofii, który pracuje udając ofiary w milicyjnych rekonstrukcjach wypadków. Jest typowym przedstawicielem współczesnego pokolenia dwudziesto-, trzydziestolatków, który boi się życia i nie potrafi wziąć za nie odpowiedzialności. Pozbawiony ambicji, nie chce robić kariery, nie chce zarobić „pierwszego miliona”. Wala nie tylko boi się żyć, ale także boi się umrzeć. W oswojeniu lęku przed śmiercią ma mu pomóc praca, odgrywanie ofiar ma być terapią. Hamletowskie pytanie być albo nie być nie istnieje, bo współczesny Hamlet udaje, że żyje i udaje, że umiera. Pytanie zatem można zamienić na stwierdzenie ani być ani nie być.
Wala zadaje pytania o sens życia, ale nikt nie potrafi mu udzielić na nie odpowiedzi ani matka ani wujek Piotr ani nawet ojciec. Kolejne sceny przedstawienia przesycone są czarnym humorem, ale humorem raczej farsowym, dosadnie obrazujące, że źle się dzieje w państwie duńskim.
Konstrukcje postaci są schematyczne, przedstawiciele państwa czyli Kapitan, Milicjantka Luda, Sierżant Siewa są najgorszymi gnidami, niemoralnymi rutyniarzami.
W Udając ofiarę jest bezbarwność, nijakość, nużąca momentami farsowość.
Ograne chwyty aktorskie, konwencjonalność postaci (jest konwencjonalny trzydziestolatek, konwencjonalni przedstawiciele prawa, a także konwencjonalna Matka-paniusia drobiąca na szpilkach w różowym szlafroczku) czasami drażni, ale to właśnie taka kreacja spektaklu najlepiej spłyca poruszane problemy. Ukazuje stratę, stratę wielkich monologów, tragedii, dylematów. Forma i wyraz przedstawienia przeniknięte są niepowagą, brakiem głębi.
fot. Teatr Współczesny
Na koniec spektaklu Wala obraca kamerę na publiczność, zobaczymy (na ekranie) swoje niewyraźne, rozmazane twarze. Przedstawienie kończy się tym gestem, który ma pokazać, że to sami z siebie się śmiejemy. I to jedyny moment sztuki kiedy ta konwencjonalność i przekaz wprost może drażnić, bo to tak jakby reżyser nie wierzył w inteligencję publiczności i jej zdolność samodzielnego wyciągania wniosków. Chce nas prowadzić za rękę do samego końca, tak byśmy stwierdzili bez wątpliwości: A! Więc to wszystko było o nas!
Przekład: Agnieszka Lubomira Piotrowska
Reżyseria: Maciej Englert
Muzyka: Jerzy Satanowski
Scenografia: Marcin Stajewski
Kostiumy: Anna Englert
Występują:
Wala - Borys Szyc
Matka - Agnieszka Pilaszewska/Monika Krzywkowska
Wujek Piotr - Sławomir Orzechowski
Ojciec - Janusz R. Nowicki
Kapitan - świetny w tej roli Andrzej Zieliński
Milicjantka Luda -Agnieszka Suchora
Sierżant Siewa - Mateusz Grydlik
„Japonka po przejściach” - Stanisława Celińska/Joanna Jeżewska
Najbliższe spektakle: 20, 21.03 o godz.19.00
Przedstawienie trwa 2 godz., 1 przerwa
Teatr Współczesny
Mokotowska 13
00-640 Warszawa
Komentarzy: 0
musisz być zalogowany, aby dodać swoją opinię »