
Już od podstawówki słyszymy opinie, że studia to najpiękniejszy okres w życiu młodego człowieka. To czas relaksu, zabawy, nowych znajomości, które z całą pewnością przetrwają wiele kolejnych lat. Młodzież z niecierpliwością wyczekuje momentu, gdy będzie mogła zakosztować właśnie takiego życia. Uczy się pilnie, słucha rad dorosłych, które mają pomóc w spełnieniu tych marzeń. Jednak czy realia studenckie są rzeczywiście tak wspaniałe? A może to tylko złudzenie, którymi karmi się dzieci, aby zmobilizować je do pracy?
„A miało być tak pięknie...”
Studiowanie studiowaniem, ale nie o samą naukę przecież w tym wszystkim chodzi.
fot. DigiTouch
Nie wszyscy idą na studia, by pogłębiać swoją wiedzę. Zabawa, wolność, przygoda – tego oczekują młodzi ludzie i, niestety, właśnie na to coraz rzadziej mogą sobie pozwolić. Problem dotyczy przede wszystkim tych osób, które na studia wyjechały do obcego miasta. Miejscowi nie muszą martwić się o tak przyziemne sprawy, jak rachunki, wyżywienie, miejsce do spania itd., ale statystycznie rzecz ujmując, takich osób jest zdecydowanie mniej. Nie wszystkich rodziców, czy też opiekunów stać na „sponsorowanie” studenckiego życia.
– Pochodzę z małego miasta. Zawsze marzyło mi się studiowanie w jakiejś większej aglomeracji, gdzie przecież jest tyle możliwości, tyle rzeczy można zobaczyć, tyle zrobić. Jednak rzeczywistość jest zdecydowanie mniej przyjemna – mówi Ania, studentka nauk społecznych Uniwersytetu Warszawskiego – Wszystko jest tu zdecydowanie droższe, od mieszkania zaczynając, a na jedzeniu kończąc. Moi rodzice mają umiarkowane dochody w związku z tym nie łapie się na żadne progi pomocy socjalnej. A żyć z czegoś trzeba. Poszłam do pracy i teraz moje życie kręci się pomiędzy nią a uczelnią. Zapomnij o jakiejkolwiek zabawie.
– Imprezy? A kogo teraz na nie stać? – pyta Antek, student filologii polskiej na UKSW – Owszem, raz na jakiś czas – domówka, ale kluby odpadają. Za drogo, za burżujsko, to już wolę kupić piwo i w mieszkaniu przy „Panu Tadeuszu” wypić.
– Zabawy to kiedyś były w akademikach. Teraz już takich nie ma. – twierdzi Paweł, student II roku prawa na Akademii Leona Koźmińskiego. – Ludzie zwyczajnie nie mają czasu, ochoty ani kasy na to. Trzeba się uczyć, pracować i kombinować jak kolejny miesiąc przeżyć. Nie ma już takiej solidarności studenckiej, jak kiedyś. Każdy o swoim myśli.
„Dawne życie poszło w dal….?”
Skoro studiowanie w dzisiejszych czasach ma naprawdę niewiele wspólnego z przyjemnościami, to gdzie tkwi błąd? Dorośli okłamywali swoje dzieci, żeby mobilizować je do efektywniejszej pracy, czy też może chodzi raczej o pokoleniową pomyłkę – błędne postrzeganie rzeczywistości przez pryzmat dawnych czasów?
– Całe życie słyszałam, że okres studiów będzie dla mnie najlepszy i najpiękniejszy. No cóż, rozczarowałam się, nie ma co. – mówi Paula, przyszły administratywista. – Nie winię jednak za to ani rodziców ani nauczycieli. Oni pamiętają zupełnie inne czasy – skąd niby mają wiedzieć, jak wszystko wygląda teraz. Nie kłamali. Mówili prawdę taką, jaka według nich funkcjonuje.
Faktycznie, kiedyś życie studentów wyglądało inaczej. Panował reżim polityczny, a władza była negatywnie nastawiona do młodych, aktywnych studentów.
System socjalny był bardzo dobrze rozwinięty, akademiki, pokoje do wynajęcia, pomijając nawet wariant inflacyjny, kosztowały zdecydowanie mniej. Studentów stać było na opłaty, jedzenie oraz wydatki własne, nawet bez dodatkowej pracy zarobkowej. System wynagradzał im to, że mają dalszą chęć nauki.
Oprócz tego, istniała wspomniana już wcześniej „solidarność studencka”. Młodzi czuli się zintegrowani, tworzyli wspólnotę, razem przeciwstawiali się nie tylko władzy, ale też zwykłym codziennym problemom. Współcześni studenci są coraz bardziej indyferentni wobec problemów społecznych. Oczywiście, w ważnych sprawach potrafią się jednoczyć, np.: jeżeli planowana jest podwyżka opłat, która w znacznym stopniu uszczupli i tak ich napięty domowy budżet. Wtedy też masowo potrafią wyjść na ulice i protestować. Jednak problemy społeczne zaczynają się na samym dole. Pomoc w nauce, sytuacja materialna kolegi z ławki, pomoc w dostępie do materiałów naukowych. Młodzi ludzie coraz częściej myślą tylko i wyłącznie o sobie, zapominając, że każda akcja budzi reakcję i jeżeli samemu się czegoś od siebie nie da nic się za to nie dostanie w zamian.
Poza tym, studia wcale nie gwarantują, że w przyszłości zdobędzie się wymarzoną pracę. Oprócz wykształcenia wyższego, o tym, czy w przyszłości student będzie w stanie utrzymać swoją rodzinę decyduje szereg innych czynników. Pracodawcy wymagają doświadczenia, umiejętności, które zdobędzie się tylko na bardzo drogich kursach dodatkowych, znajomości języków obcych itd. Część tych wymagań jest dla przeciętnego młodego człowieka nie do spełnienia. Jeszcze 20 lat temu, absolwent szkoły wyższej miał zapewnioną pracę z wystarczającymi zarobkami, aby móc dalej się rozwijać. Nie musiał martwić się o swoją przyszłość gdyż jego wykształcenie zapewniało mu odpowiednią pozycję społeczną.
– Kiedyś mój historyk z liceum tuż przed maturą powiedział nam tak: Nie wiem po co się staracie, skoro i tak nie zdacie matury, a nawet jak zdacie to nie na tyle, aby się dostać na studia, a nawet jak się dostaniecie, to raczej się na nich nie utrzymacie, a jeśli nawet już je skończycie, to na koniec i tak żadnej pracy nie znajdziecie – mówi Jarek student anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego – Dopiero po czasie zrozumiałem, co w rzeczywistości chciał nam tymi pesymistycznymi słowami przekazać. To nie jest najlepszy czas dla nas, a teraz może być już tylko gorzej.
Jednak choć postawione powyżej tezy nie są zbyt optymistyczne, nie można się poddawać. Tę ponurą rzeczywistość można zmienić tylko wspólnymi siłami. Należy częściej angażować się w ruchy społeczne, które początkowo uznawane być mogą za akcje kompletnie nierealne, bądź bezsensowne: petycje do władz w celu zwiększenia ulg w transporcie miejskim, akcje informacyjno-propagandowe mające na celu uzmysłowić reszcie jakiś poważny problem. We własnym gronie przyjaciół, bądź znajomych tworzyć systemy wzajemnej pomocy: udostępnianie materiałów naukowych, pomoc w nauce.
Choć sprawy te wydawać się mogą tak mało istotne, to zaowocują one w przyszłości. Jeżeli teraz nie nauczymy się podstaw: pomocy, wsparcia, zrozumienia innych, za 10, 20, 30 lat nasz świat będzie wyglądał tak, jak dotychczas, lub nawet gorzej. Ucząc się na nowo życia w tłumie ułatwimy przyszłość nie tylko sobie, ale również naszym dzieciom – przyszłym studentom.
Komentarzy: 0
musisz być zalogowany, aby dodać swoją opinię »