POLSKI PORTAL EDUKACYJNY

jezykowe_1.swf

 

Polecamy nasz kanal na YouTubie

 

nowosci epic.swf

Tu jesteś: Matura 2012 > Poradnik maturzysty > Walka z maturalnym potworem

Walka z maturalnym potworem

Jeśli na myśl o zielonym suknie na egzaminacyjnym stole oblewa cię zimny pot, a stos piętrzących się na biurku kserówek pozbawia radości życia, ten tekst jest o tobie i dla ciebie.

Czas oswoić się z bestią, której na imię Matura.

Wkraczanie w dojrzałość i obietnica samodzielności rodzi zarówno euforię, jak i lęk, czy podołamy wszystkim wyzwaniom.

Ten zaś nakręca stres i często kusi, by grać na zwłokę. Odwlekanie zadań jeszcze bardziej napędza stres i tak oto wpadasz, maturzysto, w błędne koło... Jak sobie z tym poradzić?

Zmotywuj się do działania, ale bez przesady!
Jak wytrwać do maja, kiedy wizja systematycznego wkuwania przez kolejne dwa miesiące spędza sen z powiek? Sprawa prosta nie jest, ale da się załatwić. Spontanicznie i chętnie robimy tylko rzeczy z wyboru – te, które chcemy. Te, które musimy, bo są nam narzucone z zewnątrz, wymagają od nas wysiłku, przez co osłabiają motywację. Drugim uproszczeniem związanym z motywacją do działania jest przekonanie, że ludzie kontynuują raz rozpoczęte zadanie powodowani początkowym impetem.

Jedna z wielu teorii motywacji zakłada, że każde działanie jest kwestią sformułowania pragnień, a następnie dokonania wyboru między nimi.

Kiedy już zdecydujemy się na to, CO robimy, tworzymy plan działania: KIEDY, GDZIE i JAK TO OSIĄGNĄĆ oraz ILE MAM NA TO CZASU. Jeśli dystans między pragnieniem a nagrodą jest mały, sprawa jest prosta, bo do dyskomfortu związanego z wysiłkiem nie dodajemy nieprzyjemnego uczucia związanego z brakiem szybkiej nagrody. Gdy jednak dystans ten jest długi, musimy mierzyć się z podwójną frustracją. Aby więc wytrwać w działaniu, powinniśmy znaleźć sposób na poradzenie sobie z brakiem natychmiastowej nagrody.

Kiedy już rozpoczniesz pracę, jednym z bardziej skutecznych sposobów może być odwrócenie uwagi od głównej wygranej, w tym przypadku od zdanego egzaminu, i marzeń o tym, co z tego będziesz mieć. Innym sposobem jest tzw. zwielokrotnianie nagród, czyli wyodrębnienie wielu etapów pośrednich zadania i nagradzanie się za przejście do kolejnego etapu. Często stosowanym trikiem podtrzymującym motywację jest uruchomienie mechanizmu tzw. magicznej połowy: kiedy dobrniesz do połowy materiału, który musisz wykuć, pomyśl, że z górki jest zawsze łatwiej i do przejścia masz już mniej niż więcej. To powinno dać ci solidny napęd ;-)

Jeśli nadal nie czujesz zapału, mamy dobrą wiadomość: człowiek z natury jest istotą przekorną i zbyt duży zapał może wygasić jego działanie, zwłaszcza jeśli cel jest odległy! A więc – nie przesadzaj! Powstrzymaj się przed snuciem odległych planów i stawianiem wszystkiego na jedną kartę. Twoim sprzymierzeńcem jest motywacja w normie, zatem trzymaj ją na wodzy. Czasem warto się wyluzować i raz na jakiś czas... dobrze się wyspać.

Jak się zmotywować?
Przede wszystkim sformułuj główny cel, np.: dostanie się na medycynę, dostanie się na studia dzienne. Dobrym sposobem jest przejrzenie informacji na temat kierunku studiów, który wybrałeś, i ogólne zorientowanie się w temacie. Takie „dotknięcie” celu sprawia, że staje się on obiektem naszej troski niezależnie od tego, jak bardzo jest odległy.

Kiedy już zdecydujesz się, co ( i po co!) będziesz robić przez najbliższe dwa miesiące, ułóż plan. Zdecyduj: kiedy, gdzie, jak i ile czasu masz poświęcić na przedmiot czy porcję materiału. Takie ramy dają poczucie wpływu na zdarzenia i porządkują chaos.

Naszej motywacji do działania i realizacji trudnych zadań może też pomóc wizualizacja. Zanim rozpoczniesz realizację swojego planu – zwizualizuj sobie to, co cię czeka. Badania przeprowadzone przez polskich naukowców dowiodły, że osoby, które potrafią wyobrazić sobie, jak wykonują kolejne czynności prowadzące do celu, są bardziej wytrwałe w realizacji konkretnego zadania. Warto jednak wiedzieć, że samo wyobrażenie celu nie wystarczy. Aby go łatwiej osiągnąć, trzeba spróbować wyobrazić sobie kolejne kroki: to, jak szukasz na półce potrzebnej ci książki, siadasz przy biurku, zaznaczasz fragmenty, a w końcu – zdajesz egzamin.

Dzienniczek stresu

Jeśli jeszcze nie wiesz, jakie zdarzenia i sytuacje wywołują u ciebie stres i jaki poziom stresu jest dla ciebie najkorzystniejszy, spróbuj poprowadzić dzienniczek stresu. Wnikliwa obserwacja własnych emocji powinna trwać kilka dni. Po tym czasie zorientujesz się, jaki poziom stresu zapewnia ci największą efektywność pracy, jakie są główne źródła nieprzyjemnego dla ciebie stresu oraz czy stosowane przez ciebie strategie są skuteczne.

Praca będzie miała sens, jeśli stan swojego samopoczucia będziesz notować dokładnie, w jednakowych odstępach czasu. Stwórz schemat:
– zapisz godzinę
– na skali napięcia od 1 do 10
   zaznacz natężenie stresu
– odpowiedz na pytanie: czy czuję
   się teraz szczęśliwy/a?
– odpowiedz na pytanie: czy sprawia
   mi przyjemność to, czym
   teraz się zajmuję?
– odpowiedz na pytanie: czy moja
   praca jest efektywna?

W sytuacji, kiedy doświadczasz silnego stresu:
– zapisz wydarzenie, które
   spowodowało stres, jego czas
   i miejsce
– zapisz powody, dla których było
   ono dla ciebie stresujące
– na skali napięcia od 1 do 10
   zaznacz natężenie stresu
– odpowiedz na pytanie: czy i jak
   panowałem/am nad sytuacją?
– odpowiedz na pytanie: czy sobie
   poradziłem/am ze stresem?

Zabezpiecz się przed odwlekaniem
Najważniejsze za tobą. Teraz musisz tylko wykonać plan. Na tym etapie szyki może pomieszać pokusa odwlekania. Pewnie dobrze to znasz: najpierw kawa, e-maile, porządek na biurku, You-Tube, mała drzemka, krótki spacer z psem, telefon do kumpeli... potem – ewentualnie – zadanie? Dotąd można to było tolerować, ale teraz musisz wziąć byka za rogi!

Skuteczne zarządzanie czasem utrudnia dziś mnóstwo nowych, interesujących aktywności, które odwracają naszą uwagę od tego, co wprawdzie ważniejsze, ale mniej zajmujące. Nauka do matury z fizyki nie wygra z nowym hitem na You-Tube, a przyswajanie wzorów chemicznych z komputerową supergrą. Zwlekający często rozgrzeszają się, wierząc, że działanie pod presją czasu i pod wpływem adrenaliny zwiększa ich efektywność. Takie złudzenia bywają bardzo kosztowne.

Jakie zadania odkładamy na później? Odpowiedź jest oczywista: przede wszystkim takie, których nie lubimy, oraz zadania złożone. Im więcej małych problemów składa się na skomplikowaną całość, tym bardziej prawdopodobne, że któremuś z nich nie sprostamy lub że zniechęcimy się przed metą.

Badania przeprowadzone w wielu krajach wykazały, iż najmniej skłonne do odwlekania są osoby sumienne, a najbardziej – osoby impulsywne. Niektórzy z nas zamiast od razu wziąć się do nauki, najpierw porządkują biurko, robią notatki i upewniają się parę razy, czy aby na pewno zgromadzili wszystkie potrzebne materiały. Będą mieć oni znacznie większe trudności z zabraniem się do pracy, jeśli liczba rozpraszających bodźców wokół nich będzie zbyt duża. Głośna muzyka, rozmawiające osoby czy cały rządek skrótów i ikonek na pulpicie komputera podtrzymuje w ich przypadku niemoc woli i skutkuje spadkiem efektywności działania. To spowalnia całe zadanie i może (ale nie musi) sprzyjać odkładaniu go na później. Z kolei osoby, którym do sprawnego działania potrzeba różnorakich bodźców, mogą pielęgnować odkładanie w warunkach monotonii. To właśnie one przesiadują z laptopami w kafejkach, pisząc ważne projekty między jedną a drugą rozmową z przypadkowo spotkanymi znajomymi. Silna stymulacja ułatwia im wykonanie zadania.

Jak nie dać się odwlekaniu? Po pierwsze, warto rozpoznać własny styl działania. Ci, którym niewiele potrzeba, aby znaleźli się w stanie pobudzenia, powinni zastosować się do mądrości ludowej (w tym przypadku zgodnej z badaniami naukowymi): co z oczu, to i z serca. Pomoże usunięcie z zasięgu wzroku i słuchu wszelkich rozpraszaczy, takich jak interesujące skróty na pulpicie komputera, pachnące ciasteczka i radiowa top lista. Wszystkim zaś przyda się prosty trik – spojrzenie na wzbudzające niechęć jedno duże zadanie jak na ciąg paru mniejszych celów do realizacji. Na przykład celem na dziś niech będzie jeden rozdział z chemii nieorganicznej, na jutro – rozdział kolejny. Strategia małych kroków zwiększy motywację do podejmowania mniejszych zadań i prawdopodobieństwo powodzenia w ich osiąganiu. To z kolei znacząco przybliży nas do realizacji całości, wcześniej brzmiącej raczej mało zachęcająco. Banalne? Owszem, ale skuteczne.

1 | 2 | następna