POLSKI PORTAL EDUKACYJNY

jezykowe_120_175.swf

 

Polecamy nasz kanal na YouTubie

 

nowosci epic.swf

Tu jesteś: Matura 2012 > Poradnik maturzysty > 100 dni z życia maturzysty

***

Te imprezy mnie wykończą, ale moja kumpela mówi, że może po maturze się już nigdy nie spotkamy, więc chodzę z nią wszędzie. Tyle że z każdą imprezą mam coraz większe wyrzuty sumienia, że znowu nic nie zrobiłam do matury. Mogłam przynajmniej ruszyć z prezentacją. Ale spoko, podobno Jolka zna kogoś, kto przygotuje nas obie w miesiąc. Tylko trochę to będzie kosztowało. I mam nadzieję, że ten ktoś (jakiś nauczyciel akademicki), w razie czego, tzn. w razie gdyby tych imprez było duuużo lub czas zaczął szybciej płynąć, wszystko mi napisze. Jakoś wyciągnę kasę od starych. Albo od babci. No dobra, obiecuję, że trochę się pouczę.

Głupio się wczoraj czułam na imprezie u Marka. W domu mają jak w muzeum. Wszędzie książki i starocie. Bałam się ruszyć, żeby czegoś nie zbić. Hi, hi, hi, bałam się przed browarem, potem było mi już wszystko jedno. Szkoda tylko, że dziś łeb trzaska. Przez to nie napiszę nic więcej. Hej, jesteście tam, maturzyści? Odezwijcie się do biednej, zaimprezowanej koleżanki.
moni

***
Dziś czuję się już trochę lepiej, ale rodzice się wczoraj wkurzyli. Najpierw, że śpię do południa, potem, że wyglądam jak siedem nieszczęść itd. Ojciec w ramach resocjalizacji zrobił mi wykład pt. 100 dni do matury, a mama zabrała na spacer. Po drodze oczywiście była gadka-szmatka o egzaminach, studiach, życiu itd. Kurcze, nie miałam dokąd uciec...:(

Wieczorem zadzwoniła Jolka. Jej największy problem to 36 buteleczka lakieru do paznokci (a każdy inny!). Czy wyrzucić trzy dychy na lakier, który nie różni się niczym od tego za sześć złotych, czy nie... Ludzie, żebym ja miała takie kłopoty! Jolka się chyba za bardzo nie przejmuje maturą. Wie, że jak nie zda, to i tak matka da jej pracę w sklepie. A ja biedny żuczek będę się męczyć na studiach, zanim pójdę na swoje. Zresztą, może nie będzie tak źle – siostra Kaśki mówiła, że na studiach można trafić fajnego chłopaka.

Wiedzą, o co cho (2)
Moni, skończ z imprezami, bo nie wyrobisz.
efka

Teoretycznie zgadzam się z efką, ale w praktyce robię to co moni. I też ciągle sobie powtarzam, że zacznę się uczyć. Teoretycznie.
~teoretyk

Ona takiego już podobno ma. Tylko nikt go jeszcze na oczy nie widział. Nawet Kaśka:) Ups, zapomniałam, że miałam nie być złośliwa. Ten lakier to Jolce na studniówkę potrzebny. Chociaż ja nie wiem, do czego ma jej niby pasować metaliczna zieleń??? Moim zdaniem Jolka albo oszalała, albo chce, żeby biologica padła trupem, jak zobaczy jej pazury.

***
Nic nie piszecie? Dobra, ja też, ale miałam powód. Kupowałam ciuchy na studniówkę. I trochę się uczyłam. ~teoretyk, mam nadzieję, że nie jesteś rozczarowany. Moją nauką oczywiście. Co robić, złapałam w tym tygodniu jedynkę z polaka i na dodatek ojciec się o tym dowiedział. Gdybym nie była po osiemnastce, pewnie by mnie zamknął w pokoju za karę. Trochę przesadza staruszek, ale głupio się czuję z tą jedynką, bo w tym roku to moja pierwsza pała! Masakra. Uparłam się, że się poprawię. I żadnych imprez, poza studniówką oczywiście…

A kieckę mam wystrzałową. Odkryte plecy, dłuuuga do samej ziemi. Do tego rękawiczki i perły (chociaż Jolka mówi, że perły przynoszą pecha). Podobno wyglądam bosko:) Mama da mi na fryzjera i makijażystkę. Tak po cichu mi da, bo ojciec kręci nosem, że za jego czasów... Ojczulek jest kochany. Po prostu nie akceptuje mojej dorosłości.
Help! Nie mam partnera na studniówkę!

***
Sorry, huba, że ci nie odpisałam wczoraj. Studniówkę mam za dwa tygodnie. Za parę płaci się dwie stówy. Ale wiesz, z kiecką itd., kozakami, bo przecież ja w trepach ciągle chodzę, to na razie mam w plecy pięć stów. I zero partnera. Za powietrze będę płacić? Dobra, to był żart, tylko że wcale mi już nie jest do śmiechu, jak sobie pomyślę, że poloneza będę sama wywijać. Kurka, młoda zagląda mi przez ramię. Muszę kończyć, nara.

***
Jolka uparła się na ten zielony lakier na paznokciach i zielony brokat we włosach. Podobno wieczorem będzie to wyglądać rewelacyjnie. Pewnie wie, co mówi. W końcu niby z jakiegoś powodu ten jej Karolek gapi się na nią jak sroka w gnat. Sorry, ale ja nie widzę w niej nic takiego szczególnego. Dobra, przemawia przeze mnie zazdrość. Oczywiście nikogo jeszcze nie znalazłam, a godzina zero coraz bliżej. Poloneza ćwiczę na razie z Izką. Ona też nie ma partnera. Ale na studniówce na pewno z nią nie będę tańczyć. Taki obciach! Mowy nie ma! Do tego dowiedziałam się dzisiaj, że moi rodzice zgodzili się być opiekunami na studniówce. Ja tego nie przeżyję! To jeszcze nie wszystko – babcia zaczęła opowiadać mi o „bardzo eleganckim i grzecznym Andrzeju”, wnuku jej przyjaciółki. Raz pomógł babci przytachać jakieś słoiki z piwnicy i zaraz – bohater. Na oczy go nie widziałam. Ale może... Matko! to tak nisko już upadłam, żeby się rzucać na pierwszego lepszego? I to w typie babci? Spadam, straciłam cały nastrój.

***
Siedzę i kuję. Co zdajecie na maturze? Bo ja historię, WOS, angielski rozszerzony (chociaż może to błąd?), oczywiście polski (poprawiłam tę jedynkę. Żebyście widzieli, jak się polonica zdziwiła, jak się zgłosiłam do odpowiedzi!). Kuję historię. Może pomyślicie, że jestem głupia, ale naprawdę kręcą mnie te wszystkie daty, przesuwanie granic itd. Najbardziej lubię bitwy. Jolka śmieje się, że nie ma to jak chłopaki w mundurach. Może coś w tym jest:) Chociaż bardziej interesuje mnie taktyka i strategia. Przynajmniej tak sobie mówię:)

A, zapomniałam wam powiedzieć, że chodzę na korki do jednego studenta historii. Ale jakiś taki mało rozgarnięty jest (od razu napiszę, że nie gapi się na mój biust, tylko bardziej na nogi). Chyba poszukam kogoś innego. Szkoda mi kasy. Na te korki musiałam sama zarobić w wakacje. Trzeba więc szanować pieniądze. Zwłaszcza ciężko przez siebie zarobione.

***
Taki tam Pawełek. Z klasy obok, wyobraźcie sobie. Jolka mi go nakręciła. To tyle. Uciekam na angielski.

***
Cze efka, fajnie, że znowu jesteś. I mnie wspierasz:)
Miałam dziś koszmarny sen. Śniło mi się, że nie mogę dojechać na prezentację z polaka. Wiecie, ubrana na galowo, wsiadam w tramwaj, a on się psuje. Dzwonię do ojca, żeby mnie podwiózł, a on – że ma urząd skarbowy na głowie i nie może. No to biorę taksówkę, a tu korek jak stąd do Berlina. Wysiadam z taksówki, idę, idę, idę i nie mogę dojść. Jak w thrillerze. Zaraz rano postanowiłam w ten weekend skończyć prezentację. Jolka mówi, że jestem walnięta i jeszcze dużo czasu, ale ona zawsze spada na cztery łapy, a ja nie.
Moja prezentacja dotyczy Holocaustu. Jak znacie jakieś dobre strony o Holocauście, to wrzućcie, ok?

***
Już minął tydzień, jak nie zaglądałam na bloga. Wy zresztą też nie:) Dla kogo ja to piszę?:))) Prezentację skończyłam, tylko wczoraj, a nie w zeszłą niedzielę. To wszystko przez Pawła (jakoś zaczęło się wszystko kręcić). Zadzwonił w piątek i zaprosił mnie na pizzę. W sobotę poszliśmy do kina, a w niedzielę były urodziny babci i rozumiecie, nie miałam kiedy się zabrać za pisanie. Ale za to przeczytałam wszystkie lektury i pogrzebałam w internecie.
Nie mogę się skupić. I wszystko mi leci z rąk. To ten strach przed maturą? Też tak macie?

Wiedzą, o co cho (4)
Ja z tobą pójdę, Moni:)
~teoretyk

Dzięki stary, ale Ty chyba z drugiego końca Polski byś jechał?
moni

W zasadzie, to z trzeciego :)
~teoretyk

Moni, kiedy masz studniówkę? My mamy za tydzień. Ile płacisz za żarcie itd.?
huba

Wiedzą, o co cho (1)
U mnie na razie podobne wydatki. Tylko że pół wejściówy płaci mój Jarek. On jest boski:) Trzymaj się Moni. Jeszcze masz trochę czasu, na pewno kogoś znajdziesz.
huba

Wiedzą, o co cho (1)
Uważaj, bo Cię jeszcze wyswatają. Będę płakać.
~teoretyk
PS kiedy w końcu wejdziesz na mojego bloga?

Wiedzą, o co cho (3)
moni, nie napisałaś, co z twoją studniówką... Jeżeli wkładam palce między drzwi, to przytrzaśnij, ale jestem ciekawa baba. U nas było bardzo fajnie. Jarek jest najfajniejszy na świecie.
huba

Szczęściara z ciebie. Trzymaj swego Jarka mocno, żeby ci go która nie poderwała. Moja studniówka też była fajna. Ok. BARDZO FAJNA.
moni

Uuu, zaczynam być zazdrosny. Dlaczego nic o tym nie napisałaś? Kto to taki?
~teoretyk

Wiedzą, o co cho (2)
Taki tam Pawełek. Ale studniówka była BARDZO FAJNA. Robi się ciekawie.
~teoretyk

Daj dziewczynie spokój.
efka

***
Znowu nie miałam dla was czasu. Sorki, sorki, sorki. Co u mnie słychać? Ano potworna nuda. Cały czas kuję, stukam, jak kto woli. Zastanawiam się nad ściągami. Jolka robi ściągi, bo mówi, że skoro tyle lat się nie uczyła, to teraz też nie zamierza. Ja się za bardzo boję ściągać, chociaż może się zdecyduję. Tylko jak ściągać na nowej maturze??? Z czego robić ściągi? Na przykład na angolu? Zaczynam histeryzować. Nie umiem tylu rzeczy.
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
moni

Wiedzą, o co cho (2)
Sądzę, że to nie strach przed maturą, ale raczej coś w stylu „zakochałam się”.
huba

Chyba huba ma rację. Chociaż, kto wie, jak reagujesz na stres. Mnie już sztywnieje kark ze zdenerwowania.
efka

****
Długo, długo nic. I wy też jesteście cicho. ~teoretyk, byłam na twoim blogu, a tam – puchy. Ja muszę się jednak wypisać. To przecież już za kilka dni. Non stop pojawiają się informacje o jakichś przeciekach, kupionych testach itd. Panika, chaos, strach... Od studniówki schudłam już 5 kg (szkoda, że nie przed studniówką. Wtedy nie miałabym tej fałdki na brzuchu. Ale Paweł twierdzi... oj, zagalopowałam się:)) i matka ciągle donosi mi smakołyki do pokoju. Boi się, żebym nie wpadła w anemię. Ojciec też już wymięka. Zgodził się, żebym uczyła się u koleżanki w domu, skoro ma mi to pomóc. Dobrze, że nie wie, jak ta koleżanka ma na imię:)) Ludzie, od trzech miesięcy nie czytałam normalnej książki!!! Nie wyrabiam. efka, nie wyrabiam, nawet bez imprez.

Do tego niezły numer wycięła babcia – zamówiła mszę w mojej intencji! Na szczęście w środku tygodnia, więc nikt ze znajomych o tym nie wie. Tylko przyjaciółki babci. Wy też bądźcie cicho, ok? Prawdę mówiąc, w duchu liczę, że ta msza mi pomoże. Bo jak nie, to nie wiem...
moni

***

Panika do kwadratu. Jutro sądny dzień. Jak się nie odezwę za tydzień, to znaczy, że jest bardzo źle.

Pa, kochani, pa. Trzymam za was kciuki, żebyśmy się wszyscy dostali na studia, a nie spotkali na zmywaku w Londynie (ewentualnie w wakacje). Pamiętajcie – nadzieja umiera ostatnia!

Wasza moni

Artykuł pochodzi z magazynu dla maturzystów 'Czas na Studia - Wiosna 2009'.

Polecamy:

Czas na studia - Wiosna 2009