POLSKI PORTAL EDUKACYJNY

Matura z gwiazdami

Zanim choć przez moment przeszło im przez myśl, że mogliby tańczyć z gwiazdami na lodzie, występować na wielkiej scenie, pisać do gazet, udzielać wywiadów, śpiewać na koncertach lub uciekać przed wstrętnymi paparazzi, musieli... zdać maturę. Tak jak Wy spędzili długie godziny nad podręcznikami zapijając zmęczenie kolejnymi filiżankami kawy. Co spędzało im wówczas sen z powiek i co było dla nich tak naprawdę ważne?

W jednej kwestii są jednomyślni: Bez matury ani rusz!

Adam Fidusiewicz – aktor, prezenter radiowy,

Maturę zdawałem w roku 2004. Chociaż zaraz, nie jestem pewien. Od 2009 odejmujemy 5 lat studiów... Tak, to musiał być 2004 rok. Od trzeciej klasy liceum przestałem chodzić do szkoły. Ponieważ rozkręcaliśmy wtedy intensywnie serial, otrzymałem indywidualny tok nauczania szkolnego. Ale i tak moja uwaga skupiona była głównie na lekcjach aktorstwa. Jedynym moim marzeniem było wówczas przenieść się w czasie i mieć już maturę za sobą. Najlepiej z wynikiem zadowalającym. Moim autorytetem był Świętej Pamięci profesor Jankowski, który wykładał historię. Był to nauczyciel, który znał kilka języków (w tym grekę i łacinę), uwielbiał swój przedmiot, uwielbiał ludzi i potrafił przekazywać wiedzę tak, że nawet najodporniejsi zaczynali rozumieć.

NASZA SONDA

Najmniej mądra rzecz, jaką można zrobić przed maturą?
Upić się.
Czy matura jest potrzebna?
Dla Ciebie nie, dla społeczeństwa tak.
Najdziwniejsza rzecz, jaką wtedy przeżyłeś...
Zdałem maturę... i nic wielkiego się nie wydarzyło!
Czy już wtedy wiedziałeś, jaką chcesz obrać ścieżkę zawodową?
Ujmę to tak: Spójrz w Słońce i pomyśl „chcę iść w tę stronę”, wtedy już nie będzie ważne, czy idziesz polną drogą, górskim szlakiem czy brzegiem rzeki. Wtedy będziesz odczuwać przyjemność ze słonecznego towarzystwa.
Tak samo jest z moją drogą, której do dzisiaj nie znam. Znam za to kierunek w którym chcę podążać. Jest to kierunek artystyczny.

Maciej Nowak
Felietonista Gazety Wyborczej oraz Aktivista, wieloletni dyrektor Teatru Wybrzeże, twórca Niekabaretu Maćka Nowaka (formacja artystyczno-towarzyska Gdańska), dyrektor Instytutu Teatralnego. Ostatnio debiutował jako aktor w filmie „Boisko bezdomnych”.


Maturę zdawałem w 1983 roku. Był to o tyle specyficzny okres, że nadal jeszcze nie odwieszono formalnie praw stanu wojennego. Zamordowanie przez milicję Grzegorza Przemyka właśnie w tym roku spowodowało, że warszawscy maturzyści zdecydowali się nie organizować balów maturalnych. Takiego doświadczenia nie mam więc za sobą (odbijam to sobie do dzisiaj).

W maturalnej klasie brałem udział w możliwie wszystkich olimpiadach przedmiotowych, by w ten sposób legalnie nie musieć chodzić do szkoły, jako że na czas przygotowań do olimpiad zwalniano nas z lekcji. Ostatecznie zostałem laureatem dwóch olimpiad, ale co się naleniłem to moje.

Autorytety? Najważniejszymi osobami były wtedy dla mnie moje polonistki – bywałem u nich w domu, dyskutowaliśmy do późna w nocy.

Marzyłem, by jak najszybciej zacząć normalne życie i wyzwolić się ze szkolnej nudy. Udało się. Zacząłem pracować jako recenzent teatralny gazety codziennej Sztandar Młodych już sześć dni po ostatnim egzaminie maturalnym. Do egzaminów na studia nie musiałem się przygotowywać, bo dyplom laureata olimpiady języka polskiego i olimpiady artystycznej dawał mi prawo wolnego wstępu na te kierunki.

NASZA SONDA

Najmniej mądra rzecz, jaką można zrobić przed maturą?
Najgłupsza rzecz, jaką można sobie zrobić przed maturą czy jakimkolwiek innym egzaminem to traktowanie ich jak loterii. Na egzamin idzie się, by go zdać. I już. Innych opcji nie powinno się brać pod uwagę.
Czy matura jest potrzebna?
Nie jestem pedagogiem ani specjalistą od kształcenia. Ale intuicja mi podpowiada, że matura, jako podsumowanie pewnego etapu nauki i życia wydaje się instytucją sensowną.
Najdziwniejsza rzecz, jaką wtedy przeżyłeś...
Na egzaminie ustnym z francuskiego w składzie komisji zasiadał nasz wicedyrektor, który był nauczycielem wychowania fizycznego. O francuskim nie miał bladego pojęcia, ale robił mądre miny i groźnie marszczył czoło.
Czy już wtedy wiedziałeś, jaką chcesz obrać ścieżkę zawodową?

O tym, że zajmę się teatrem wiedziałem od szkoły podstawowej. Tak też się stało.

Karolina Kozak
Piosenkarka, autorka tekstów, prezenterka telewizyjna i radiowa (MTV Polska, Atomic TV, Pr. 3 Polskiego Radia)


Maturę wspominam jako najgorszy koszmar w życiu. Nigdy wcześniej ani później nie przeżyłam takiego stresu. Był tylko jeden moment, który wspominam z rozbawieniem...

Na początku ostatniej klasy liceum musiałam podjąć decyzję dotyczącą przedmiotów, które będę zdawać. Największy problem miałam z wyborem dodatkowego przedmiotu na egzamin ustny. Do wyboru miałam takie „kolosy” jak historię, geografię lub biologię, z czego właśnie ta ostatnia była najbliższa mojemu umysłowi, ale nadal wymagałoby to ode mnie poświęcenia ogromnej ilości czasu. W końcu trzeba było sobie przypomnieć całe cztery lata nauki! Ale biologia?

Chciałam zdawać do Szkoły Teatralnej – po co mi więc biologia? Wtedy pomyślałam, że jedyne, co może mi się przydać w przyszłości, to drugi język obcy. Niemiecki nigdy nie był moją mocną stroną. Nie mieliśmy też szczęścia do nauczycieli, którzy by nas przekonali do nauki – w ciągu trzech lat nauczyłam się jedynie jak się przedstawić oraz jedno zdanie, które na zawsze wryło mi się w pamięć: Sie ist nicht hier ob sie krank ist, czyli: „Nie ma jej, ponieważ jest chora”. W ten sposób kryłyśmy się nawzajem z koleżankami uciekając wymiennie z nudnej lekcji. Miałam zatem do wyboru: przyswoić cztery lata biologii bądź nauczyć się języka. Wtedy rozsądnym wydawało mi się to drugie. Zwłaszcza, że właśnie w tym roku przydzielono nam nowego, młodego i „chcącego” nauczyciela. Ten jednak już po pierwszej lekcji z nami oznajmił, że bez korepetycji nie mamy najmniejszych szans na zdanie matury. Korepetycje nie przyniosły jednak oczekiwanego przez profesora efektu, więc w akcie, jak sądzę, desperacji nieoficjalnie podsunął nam oficjalną listę tematów maturalnych. Było ich siedemnaście. Opracowałam na fest czternaście. Pomyślałam, że jeśli nawet w zestawie, który miał składać się z trzech tematów trafi mi się jeden, którego nie znam i tak sobie poradzę.  To był jedyny egzamin maturalny, do którego podchodziłam ze spokojem.

Wyciągnęłam zestaw, otworzyłam kopertę i... ku konsternacji komisji wybuchnęłam śmiechem. Na kartce widniały dokładnie te trzy tematy, których nie tknęłam.
Zdałam. Ledwo, ale zdałam.
Wniosek? Przed maturą chyba nie należy sobie niczego odpuszczać. Licho czai się w najmniej odpowiednim miejscu i czasie ;-)

NASZA SONDA

Najmniej mądra rzecz, jaką można zrobić przed maturą?
Uczyć się w przeddzień do samego rana.
Czy matura jest potrzebna?
Wszystko zależy od tego, jakie mamy dalsze plany. Ale nawet jeśli ich nie mamy, lepiej mieć maturę niż jej nie mieć. Nie wiadomo, kiedy może nam się przydać ten papierek.
Najdziwniejsza rzecz, jaką wtedy przeżyłaś...
Pamiętam, że nasza surowa, okrutna i przerażająca pani dyrektor, której wszyscy szczerze nie znosili, na maturze po raz pierwszy (i być może ostatni) odsłoniła swoje drugie oblicze – mądrej i równej babki. I choć zaskakujące było to dla mnie doznanie, właśnie tak ją wspominam (mimo że zalazła mi za skórę nie raz).
Czy już wtedy wiedziałaś, jaką chcesz obrać ścieżkę zawodową?
Wiedziałam kim będę od siódmej klasy podstawówki. Po maturze jednak wszystko się zmieniło, bo nie dostałam się na wybrany kierunek. Dziś jestem zupełnie kimś innym i bardzo się z tego powodu cieszę.

Ania Bosak – tancerka, finalistka pierwszej edycji programu "You Can Dance"

Maturę zdawałam w 2007 roku. Szkoda, że tak rzadko bywałam wtedy w szkole. To był naprawdę wspaniały okres w moim życiu. Zarówno prywatnym, jak i zawodowym: starszy chłopak z superpasją, imprezy, pierwsze poważne decyzje życiowe, intensywny rozwój, dużo książek i fascynujących przeżyć. Moje klasowe przyjaźnie przetrwały do dziś.

Z drugiej natomiast strony pojawiła się nowa praca, bycie instruktorem, zawodowe wyzwania i odwieczne łączenie pracy z nauką, a nauki z przyjemnością...

NASZA SONDA

Najmniej mądra rzecz, jaką można zrobić przed maturą?
Zacząć się uczyć w drodze na nią. 
Czy matura jest potrzebna?
Uważam, że jest potrzebna. Chociażby po to, by się sprawdzić, by tradycji stało się zadość i, wreszcie, po to, by można było pójść krok dalej. Poza tym te wspomnienia... Myślę, że to właśnie te chwile w naszej księdze wspomnień pozostaną kolorowe na całe życie.
Najdziwniejsza rzecz, jaką wtedy przeżyłaś...
To, że trafiłam na casting do You Can Dance i że zakwalifikowałam się do następnego etapu!
Czy już wtedy wiedziałaś, jaką chcesz obrać ścieżkę zawodową?
To wszystko, przynajmniej wtedy, miało wyglądać „troszkę” inaczej.

Wysłuchała i zebrała: Katarzyna Gargol

fot.1: Marcin Chochlew
fot.2: Kamil Gruszczyński
fot.3: Marcin Dławichowski

Artykuł pochodzi z magazynu dla maturzystów 'Czas na Studia - Wiosna 2009'.

Polecamy:

Czas na studia - Wiosna 2009