
Marzysz o tym, by początek studiów oznaczał dla Ciebie jednocześnie początek nowego, dorosłego życia?
Masz ochotę wyrwać się z rodzinnego miasta, miasteczka lub wsi i rozpocząć studia gdzie indziej?
No właśnie – tylko gdzie? Specjalnie dla Ciebie przyjrzeliśmy się kilkunastu największym ośrodkom akademickim w kraju – na pewno znajdziesz miasto dla siebie!
Białystok
W 2007 roku studiowały tutaj ponad 53 tysiące studentów.
Warunki:
Stolica Podlasia, kulturowy tygiel (to tu spotyka się kultura Zachodu z kulturą Wschodu), miejsce na pewno nie dla zmarzluchów – zimy potrafią być tu naprawdę mroźne. Miłośnicy przyrody na pewno docenią piękno pobliskiej Puszczy Białowieskiej.
Ogromny plus – na pewno dużo taniej niż w stolicy, Krakowie czy Trójmieście.
Minus – niestety dość duże bezrobocie i trudność ze znalezieniem pracy.
Atmosfera:
Może trochę za mało koncertów i imprez kulturalnych, ale pewnie większa koncentracja na nauce.
Bydgoszcz
W 2007 roku studiowało tutaj ponad 30 tysięcy studentów.
Warunki:
Nie jest źle. Dużo kwater dla studentów, żywność w przystępnych cenach. Miasto się rozwija, pojawia się w nim coraz więcej firm. Można dorabiać na studiach, można też spróbować tam osiąść na stałe.
Atmosfera:
Z roku na rok coraz lepsza – pojawia się coraz więcej imprez artystycznych i kulturalnych. Czuć, że coś się tu dzieje, rozwija, tworzy.
Trójmiasto
W 2007 roku studiowało tutaj blisko 100 tysięcy studentów.
Warunki:
W Gdańsku dosyć drogie utrzymanie i wysokie opłaty za stancje. Blokowiska jak w każdym dużym mieście, ale nie w każdym – tak piękna starówka. Poza tym blisko Gdyni i Sopotu. I to morze, które dla wielu jest magnesem, któremu nie potrafią się oprzeć…
Atmosfera:
Podobno żyją tu najszczęśliwsi ludzie w Polsce (tak wynika z badań CBOS z tego roku). Świeże powietrze i bliskość morza wpływają dobrze na apetyt oraz samopoczucie. Brać studencka zgrana. Dowodów można szukać w trakcie juwenaliów.
Katowice
W 2007 roku studiowało tutaj około 80 tysięcy studentów.
Warunki:
Na Śląsku, wiadomo, wszędzie blisko. Można wyskoczyć na weekend w góry i to niekoniecznie polskie (na Słowacji jest niestety – lub stety – taniej). Można pracować dorywczo. Władze Katowic reklamują miasto jako przyjazne studentom – i tak chyba rzeczywiście jest.
Atmosfera:
Dużo luzu i dobrej zabawy. Świetne koncerty w katowickim „Spodku”, blisko do Zabrza i Sosnowca. Jednym zdaniem: „nie samą nauką studenci tu żyją”.
Kraków
W 2007 roku studiowało tutaj ponad 200 tysięcy studentów.
Warunki:
Kolejne duże miasto, w którym utrzymanie jest droższe od pomocy naukowych. Płaci się chyba jednak za niecodzienny krakowski klimat i... tradycję – wszak Kraków jest najstarszym miastem akademickim, a jego atmosfera przyciąga studentów nie tylko z Polski, ale i z zagranicy.
Atmosfera:
Tu serce samo rwie się do nauki i... zabawy. A jest się gdzie bawić – kluby, puby, malutkie „piwniczne” teatry. To tutaj odbywają się najsłynniejsze w Polsce Juwenalia a festiwal goni za festiwalem. Tego miasta po prostu nie da się nie lubić!
Lublin
W 2007 roku studiowało tutaj ok.100 tysięcy studentów.
Warunki:
Jest gdzie spać i co jeść. Resztę dopowie Marysia.
Maria Andrzejkowicz, studentka I roku filozofii teoretycznej, KUL
Czy Lublin sprzyja studentom? Myślę, że tak. Przyjechałam tu spod Gdańska, więc na początku było to dla mnie zupełnie obce miasto. Na szczęście po jakimś czasie znalazłam tu grono znajomych, z którymi mogę pogadać, gdzieś pójść czy po prostu u nich posiedzieć. To bardzo fajni i otwarci ludzie, ale to ja musiałam się odważyć na kontakt z nimi. Samotność jest naprawdę destrukcyjna, zwłaszcza gdy się ktoś za bardzo przejmuje. Uważam, że nie należy się niczym ZA BARDZO przejmować (ani nauką, ani własnymi niepowodzeniami czy problemami), ale po prostu być otwartym na ludzi. Jeżeli chodzi o ceny, to w Lublinie nie jest aż tak drogo. Za stancję płaci się od 300 do 400 zł bez dodatkowych opłat, a czasem 300 zł + opłaty, a za obiad w stołówce od 3 zł wzwyż.
5 X NAJ – SZKOŁY WYŻSZE
Najstarszy uniwersytet: Uniwersytet Jagielloński (założony w 1364 r. przez Kazimierza Wielkiego)
Największy ośrodek akademicki: Warszawa
Największa uczelnia: Uniwersytet Warszawski
Największa placówka zamiejscowa: Wydział Administracyjno-Prawny w Rzeszowie Wyższej Szkoły Administracji i Zarządzania w Przemyślu
Najwięcej obcokrajowców kształci się na Uniwersytecie Jagiellońskim
*Wszystkie dane pochodzą z raportu sporządzonego przez GUS, dotyczącego szkół wyższych sporządzonego w listopadzie 2007 roku.
Opole
W 2007 roku studiowało tutaj nieco ponad 35 tysięcy studentów.
Warunki:
Festiwalowe miasto leży między Katowicami, Krakowem i Wrocławiem. Wszędzie łatwo dojechać, jednocześnie można studiować nieco taniej niż w innych miastach (zwłaszcza w Krakowie i Wrocławiu). Dobra komunikacja. Szkoda tylko, że uczelnie trochę z tyłu w rankingach…
Atmosfera:
Podobno co czwarty człowiek spotkany na ulicach Opola jest studentem. Podobno też z tego miasta wyjeżdża się na studia, a nie do niego przyjeżdża. Ale to chyba tylko insynuacje, bo w plebiscycie jednego ze studenckich portali Opole znalazło się na pierwszym miejscu jako miasto, w którym studentom żyje się najlepiej w Polsce. Może warto sprawdzić?
Szczecin
W 2007 roku studiowało tutaj niecałe 70 tysięcy studentów.
Warunki:
Dosyć drogo. Klimat morsko-handlowy. Taki typ miasta.
Atmosfera:
Wielu studentów jest dumnych z tego, że studiuje właśnie w tym mieście i na tych uczelniach. Nie mają kompleksów, bo niektóre wydziały uniwerku dobijają do najlepszych w kraju. Żacy z tych właśnie wydziałów jednak więcej czasu poświęcają na naukę, inni narzekają na brak rozrywki – bo nie da się ukryć, ale do najbardziej rozrywkowych miast Szczecin raczej nie należy.
Łódź
W 2007 roku studiowało tutaj ok. 140 tysięcy studentów.
Warunki:
W miarę tanie kwatery, da się żyć. Zwłaszcza, że studenci mogą znaleźć dla siebie pracę nawet na studiach dziennych.
Atmosfera:
Uczelnie blisko siebie, to sprzyja integracji. Podobno miasto do studiowania jest „spoko”. Przynajmniej tak twierdzą studenci. No i ta ulica Piotrkowska – jeden z najdłuższych deptaków w Europie – która przyciąga licznymi kafejkami i galeryjkami…
Olsztyn
W 2007 roku studiowało tutaj ok. 50 tysięcy studentów.
Warunki:
W miarę tanio. Blisko na łono przyrody. Jest gdzie zabrać dziewczynę pod namiot:). Ewentualnie możecie razem oglądać gwiazdy. Jak Mikołaj Kopernik.
Atmosfera:
Kortowo to prawdziwa studencka wioska (a może lepiej: studenckie miasteczko). Jeśli tu zamieszkasz, nie będziesz mieć problemów ze zdobyciem notatek z wykładów. Zawsze też możesz liczyć na pomoc innych studentów.
Poznań
W 2007 roku studiowało tutaj blisko 180 tysięcy studentów.
Warunki:
Wspaniałe poznańskie kołacze, puby na starówce czynne do późnych godzin nocnych, liczne imprezy kulturalne. Bardzo dobrze skomunikowane, ale też dosyć drogie miasto.
Atmosfera:
Poznań to zdobywca pierwszego miejsca w rankingu studentów (portal students.pl) w kategoriach „Atmosfera” oraz „Komunikacja”. Studenci zżyci, pracowici (dorabiają, gdzie się da). Wre życie dzienne i nocne.
Rzeszów
W 2007 roku studiowało tutaj niecałe 70 tysięcy studentów.
Warunki:
Podobno Podkarpacie jest całkiem bogatym regionem Polski. Można by tu więc i studiować, i zostać na zawsze.
Atmosfera:
Uczelnie promują się jako nowoczesne. Pod względem klubów studenckich i imprez przeznaczonych dla żaków miasto dopiero się rozwija.
Warszawa
W 2007 roku studiowało tutaj ponad 200 tys. studentów.
Warunki:
Dużo ludzi, gwar i ruch. Czasem manifestacje na ulicach, czasem blokady dróg. Wieczne remonty ulic. Wiadomo – stolica. Drogie stancje, na dodatek czasem położone na końcu miasta. Problemy z dojazdami – czasem, żeby przebić się z jednego końca miasta na drugi potrzeba 1,5 godziny.
Zanim zdecydujesz, gdzie będziesz studiować, dobrze się zastanów. Spędzisz tutaj najbliższych kilka lat swojego życia, a kto wie – może zostaniesz później na praktykach, będziesz szukał pracy lub poznasz miłość swego życia i zechcesz tutaj zostać. Wybór miejsca studiów to bardzo ważna decyzja – przecież nie samą nauką człowiek żyje, jest jeszcze życie studenckie, które w jednych miastach wręcz kwitnie, a w innych ledwo się tli.
Drożyzna, jeżeli nie stołować się w barach mlecznych. Plusy – dużo możliwości podjęcia dorywczej pracy, duży wybór uczelni i kierunków, wysoki poziom. Do sesji letniej można przygotowywać się w pięknych warszawskich Łazienkach.
Atmosfera:
Kwitnie życie kulturalno-rozrywkowe. Dużo dobrych imprez i muzy. Tu zawsze znajdziesz chętnego do zabawy. Wszechobecne zniżki dla studentów. Może trudniej jest się tu zżyć z innymi, ale na pewno Warszawka wciąga. Nie można być wobec niej obojętnym: albo się ją kocha, albo... nie.
Toruń
W 2007 roku studiowało tutaj ok. 35 tysięcy studentów.
Warunki:
Tanio. Niektórzy mówią nawet, że bardzo tanio. Dużo kwater, więc jest w czym wybierać. Wydziały dobrze skomunikowane, ale tak naprawdę w Toruniu wszędzie można dojść pieszo.
Atmosfera:
Miasto ubiega się o tytuł „Europejskiej stolicy kultury”, więc na kulturalnej niwie ciągle coś się w nim dzieje. Studenci „rządzą” centrum Torunia. Zwłaszcza wieczorem. To oni nadają toruńskiej starówce ton i klimat. O reszcie opowie Ula.
Urszula Jasińska, I rok finansów i rachunkowości, UMK
Studiuję w Toruniu. To miasto, które, moim zdaniem, bardzo sprzyja studentom. Nie jest zbyt duże, a połączenia autobusowe pomiędzy częściami, w których znajdują się oddziały uczelni, są bardzo dobre. W Toruniu jest też sporo bibliotek, więc nie mam problemów z wypożyczeniem książek. To, co trochę mnie dziwi, to fakt, że w punktach ksero znajdujących się na wydziałach płaci się więcej niż w mieście. Ale tak naprawdę Toruń jest stosunkowo niedrogim miastem. Za miejsce w akademiku płaci się ok. 200–350 zł, za stancję lub pokój w mieszkaniu studenckim ok. 250–500 zł (lub więcej, jeżeli ktoś chce mieć lepsze warunki). Po tygodniu nauki można też bez większej obawy o finanse spotkać się ze znajomymi w jednym z licznych klubów, pubów czy restauracji. Ceny w nich są całkiem przyzwoite (np. w jednym z pubów studenci pierwszego roku mogą kupić w poniedziałki piwo za 0,99 zł).
Wrocław
W 2007 roku studiowało tutaj prawie 160 tysięcy studentów.
Warunki:
Według studentów, jedno z najdroższych i najbardziej zakorkowanych miast w Polsce. Za to uniwerek wrocławski wysoko w rankingach.
Atmosfera:
Chociaż drogo, to jednak studenci mówią o Wrocławiu „magiczne miasto”, „miasto z klimatem”. Dużo fajnych knajpek, gdzie po zajęciach spotykają się żacy.
Zielona Góra
W 2007 roku studiowało tutaj ok.20 tysięcy studentów.
Warunki:
Trochę pustawo – dużo młodych wyjechało na Zachód. Szkoda, bo to przecież miasto dobrego wina.
Atmosfera:
Ciepła – ten region należy do najcieplejszych w Polsce. Ale podobno studenci mogliby nieco zmarznąć, byle w jakichś miejscach przeznaczonych właśnie dla nich…
Artykuł pochodzi z magazynu dla maturzystów 'Czas na Studia - Wiosna 2009'.
Polecamy:
Czas na studia - Wiosna 2009